Dokąd idziesz, człowiecze?

W mniejszym lub szerszym kontekście, bardziej, lub mniej świadomie, ale myślę, że każdy gdzieś wewnątrz podsumował miniony rok. Dziś już wiele mówi się o dobrostanie płynącym z uważnego i świadomego życia, „tu i teraz” i szkodach, które powodują tkwienie w przeszłości, lub przyszłości. Takiego noworocznego podsumowania jednak nie możemy zaliczyć do obsesyjnych myśli, wątpliwości, czy lękowego zamartwiania się o przyszłość. Ważne jest, żeby spojrzeć na szerszy kontekst naszego osobistego, rodzinnego i zawodowego życia, odnosząc się przy tym do naturalnego cyklu, jakim jest rok kalendarzowy. Ważne, żeby to zrobić choćby po to, żeby przyjrzeć się w jakim jestem miejscu i czy to tu!

Co mi w duszy gra.

Mój rok bogaty był w cudowne i doniosłe chwile. Zarówno na tle rodzinnym jak i osobistym realizuję i spełniam wszystkie moje afirmacje, czasem tak odległe, że wydają mi się „marzeniem sennym”. Jednym z wielu takich odwiecznych marzeń jest spokój. Tak, spokojny dobry dom i życie w otoczeniu życzliwych i kochających osób. Innym marzeniem jest spełnienie naukowo-zawodowe, a ponieważ te dwie sfery przenikają się u mnie ściśle, obie są dla mnie tak samo ważne. Jestem we właściwych rękach, a naukowo i zawodowo w dobrym miejscu. Właśnie tak o sobie dziś myślę.

Życie to ciągła praca.

Ale to nie jest tak, że wszystko to tak sobie po prostu przyjdzie i będzie, bo oto mam taki kaprys i niech się dzieje. Jeśli mówisz i myślisz o szczęściu, to pierwsze, co należy wziąć pod uwagę, to uczucia ludzi nam najbliższych i w ogóle drugiego człowieka. Oczywiście, że ważne jest to, co czujesz i myślisz, ale nigdy Twoja droga do jakiegoś wyznaczonego przez Ciebie celu nie może się odbywać kosztem drugiego człowieka. Łatwo bowiem jest popaść w niezdrowy hedonizm, który, choć może dać Ci radość i spełnienie płynące z osiągnięć materialnych lub innych celów, to najważniejszy jest sposób w jaki chcesz to osiągnąć. Najczęściej bowiem przyczynami ludzkich tragedii jest pomieszanie popędów z powinnościami oraz oczekiwania, które mamy wedle siebie i najbliższych przeciw naszym wyobrażeniom siebie w oczach społeczeństwa.

Bycie głową rodziny, czy szefem w pracy kojarzy się z byciem panem i władcą, a niebywale szkodliwe i wręcz niebezpieczne jest towarzyszące temu poczucie mocy! Zaczynamy wówczas traktować ludzi przedmiotowo i to do tego stopnia, że wyrządzanie krzywdy, często również tym najbliższym, jest usprawiedliwione – wręcz konieczne! – do zdobycia tego, co uważamy za słuszne, lub że po prostu nam się to należy.

Społeczna dychotomia.

Więc czy zatem są tylko dwie możliwe drogi? Dychotomia jest wyróżnionym przez Aarona Becka błędem procesów myślowych, zresztą dość niebezpiecznym w swojej naturze, ponieważ ogranicza się do postrzegania zjawisk tylko w skrajnych aspektach. Nie dostrzega się przy tym całego spektrum, które istnieje pomiędzy. Więc następuje skrajne postrzeganie siebie lub innych: jesteśmy albo dobrym, albo złym człowiekiem, zamożnym, albo ubogim, pracownikiem w fabryce, albo prezesem w konsorcjum. Czy to definiuje to, jakim jestem człowiekiem? Kto o tym ma decydować?

Moja refleksja po 2021 roku jest dość prosta i, jak wszystko co ma okazać się dobre,  wymaga pracy.

Mianowicie świat nie jest i nie stał się dziwny, zły i wrogi. On po prostu ewoluuje. Gdyby było inaczej dziś dalej siedzielibyśmy na drzewie. Świat jest tak samo zachwycający i zagrażający jak zawsze, tylko narzędzia się zmieniają. Dziś mamy nieograniczony dostęp do informacji, co prowokuje powstawanie dobrych i złych zdarzeń. Świat jest różnorodny i od zawsze istnieją w nim dobro i zło, piękno i tragedie. Ważne jest to jak Ty widzisz świat i co robisz, żeby był dokładnie taki, jakim go widzisz.

Mój świat wypełniają ludzie o otwartych sercach i umysłach. Mój świat jest przyjacielski dla każdego człowieka bez względu na tom skąd przychodzi – ważne jest dla mnie dokąd ten człowiek idzie. Moja praca pozwala towarzyszyć ludziom, którym strach założył kajdany, ale których serca pragną wolności.

A ty dokąd idziesz i jaką sobie wybrałeś drogę?

Detektyw, praktyk, student psychologii – Łukasz Hynek