Stereotypy

Pierwsze co łączę ze stereotypem to… kukła.

Dziś oderwiemy się trochę od tematyki bezpośrednio związanej z detektywistyką, a naszą uwagę przerzucimy na jedną z form uproszczonych heurystyk. Prościej mówiąc – skróty myślowe, zwane stereotypami. W zasadzie nie o samych stereotypach będzie refleksja, a raczej o konsekwencji szybkiego i wygodnego korzystania z tych mechanizmów. Proces  powstawania stereotypu bardzo często bierze udział w podejmowaniu kluczowych w życiu decyzji. Tworzy opinię, a przekazując ten skrypt dalej, realnie wpływa na sposób percepcji świata. Proces ten jest w pewnym stopniu bezwiedny i zautomatyzowany, a wiąże się z samoregulacją organizmu.

Nauka to „lenistwo poznawcze”. Usprawiedliwia między innymi oszczędność jednostki w wydatkowaniu jej zasobów energetycznych.

Trudno jest jednak dopatrzyć się korzyści płynących ze stereotypów, w szczególności korzyści długoterminowych. Za pocieszenie służyć może fakt, że dzięki takiemu postępowaniu oprócz oszczędności energii, oszczędzamy również czas. Korzystamy bowiem z już istniejących (najczęściej nabytych w drodze socjalizacji), utartych schematów myślowych i teoretycznych. Dodatkowo dzięki stereotypom możemy podkreślić swoją przynależność do określonej grupy społecznej, co z kolei tworzy poczucie przynależności i integralności z pozostałymi jej członkami. Powstaje poczucie bezpieczeństwa.

Porównajmy stereotyp z zautomatyzowanymi czynnościami ruchowymi, jak jazda rowerem, czy pływanie.

To drugie związane jest z pamięcią proceduralną (ruchową), a to pierwsze z procesami poznawczymi. Czynności proceduralne pozwalają np. na swobodne przemieszczanie się.  Nie narażają nas przy tym na niepożądane konsekwencje związane z bezrefleksyjnym wykonaniem tej czynności. W przeciwieństwie do czynności proceduralnych, stereotypowe myślenie (czyli to, które bierze udział w rozwiązywaniu realnych zagadnień, modelu postępowania, lub/i  naszego postrzeganie na określoną rzecz, problem, czy w końcu osobę) spowodować  może nieoczekiwane i niekorzystne zdarzenia. Niby schemat zbliżony, a konsekwencje  różne.

 Dlaczego tak trudno jest nam porzucić schematy?

Ponieważ pomimo nierozwojowego, stygmatyzującego i w pewnym stopniu upośledzonego sposobu interakcji ze społeczeństwem, to za stereotypem kryje się nasza subiektywna opinia. Odnosi  się ona często do  wielu czasem bardzo ważnych i osobistych sfer życia. Sam subiektywizm oznacza więc, że stereotyp ma silne zabarwienie emocjonalne. To z kolei wprost wiąże się z uczuciami. Pojawia się więc dodatkowy czynnik podtrzymujący ten schemat. Ten czynnik jest najtrudniejszy w drodze do zmiany poglądów. Dotyka on bowiem nas osobiście, czyli naszego ego: “Że niby jak to, że ja nie mam racji, nie wiem, nie rozumiem?”

Tak czy inaczej, w ostatnim okresie stereotyp stał się obok błędów komunikacyjnych moją największą zmorą. W wielu rozmowach podejmuję „walkę” i głośno podkreślam szkodliwość jednego i drugiego.

Oczywiście, kiedy w pracy, czy życiu prywatnym napotykam się z tą postawą, zdaję sobie sprawę z prawa rozmówcy do innego sposobu myślenia i postępowania. Z jednego jednak ciężko mi zrezygnować – z podkreślania, jak ważna jest świadomość i refleksja. Zbyt wie razy bowiem byłem świadkiem życiowych katastrof, które spowodowane były brakiem myślenia, strachem przed zmianą, obawą przed nieznanym. Łatwiej jest tkwić w czymś, co znamy, bo choć często szkodliwe, to jednak jakieś takie nasze, swojskie.

Czasem ciśnie się wręcz na usta: “jeżeli coś się nie sprawdza, nie rezygnuj, po prostu zmień metodę!”

Dziś w szczególności chciałbym zwrócić uwagę na stereotypy w kontekście pracy, jaką wykonuję. A mianowicie – nazewnictwo. Mówiąc “mediator”, ludzie myślą: “mediator sądowy”. “Windykator” to łobuz, a czasem komornik. “Detektyw” to koniecznie były policjant. Czasem, zanim u mojego rozmówcy wytworzy się właściwe wyobrażenie tego, jaka jest moja rola, przeznaczamy kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt minut na zrozumienie tego, jaką rolę mogę spełnić w sprawie, z którą przychodzi klient. Co stoi za tą niepewnością i zdezorientowaniem klientów? Stereotyp właśnie! Choć czasem drażniące bywają te długie objaśnienia, to finalnie u obu stron powodują ulgę i pozwalają przejść dalej.

Dlatego, zanim podejmiesz decyzję, zanim wsadzisz kogoś do „szuflady”, zanim ocenisz, skrytykujesz, zanim określisz swoją potrzebę, pamiętaj!

Zawsze sięgaj do pamięci długotrwałej, pobudzając swoje struktury poznawcze. Myśl krytycznie, przyjmuj stanowisko drugiej strony, poddawaj to, co słyszysz i widzisz wewnętrznej refleksji, a przy tym bądź odważnym i otwartym człowiekiem. Decyduj za siebie, w przeciwnym razie będziesz niczym kukiełka. 

Nazywam się Łukasz Hynek. Jestem detektywem, windykatorem, wolontariuszem, studentem… Ciekawy jestem jak mnie teraz widzisz?