Klientki Pakt Inkasso. Wywiad z Łukaszem Hynkiem.

Czym charakteryzują się sprawy, z którymi przychodzą do Pakt Inkasso kobiety? Jak możemy im pomóc? Jak przebiega typowe postępowanie w sprawach rozwodowych? Na te i inne pytania odpowie Łukasz Hynek, lider Pakt Inkasso.

Jakie są najczęstsze sprawy obyczajowe, z jakimi przychodzą do Pana kobiety w Pakt Inkasso?

Łukasz Hynek: Jednak najczęściej są do zdrady małżeńskie, partnerskie oraz rzeczy z nimi związane – podział majątku i opieka nad dziećmi. Podczas rozpatrywania takich spraw Pakt Inkasso patrzy szerzej na problem. Naszym powołaniem jest to, aby taka sytuacja (rozwód, zdrada) było przeprowadzone w ramach porozumienia bez przemocy. Aby ograniczyć trudną sytuację, która już przysparza tyle cierpienia.

 Czy większość tych spraw kończy się polubownie, właśnie porozumieniem, czy jednak sądem?

ŁH: Małżeństwo to związek formalny i w formalny sposób należy go rozwiązać. To oznacza konieczność przeprowadzenia postępowania sądowego. Nie da się tego uniknąć. Natomiast samo postępowanie rozwodowe może być polubowne – czyli bez orzeczenia o winie, lub z orzeczeniem o winie. Może mieć to znaczenie dla alimentów oraz dla podziału majątku. Czasem strony nie potrafią się porozumieć, dlatego bywa konieczne, aby takie orzeczenie o winie stwierdzić. Jeśli natomiast strony potrafią się w miarę porozumieć, to staramy się rozmawiać z naszymi klientami tak, aby polubownie to ze sobą załatwili. Chcemy uniknąć tego, żeby sąd narzucał takie sprawy jak na przykład kiedy dzieci mają się widywać z rodzicami. Towarzyszy takim sprawom wiele negatywnych emocji. Ludzie mają do siebie nawzajem żal i pragną często zrobić sobie na złość. Rzadko się zdarza, żeby ktoś z boku uzmysłowił im, że ofiarami takiego postępowania są głównie dzieci. 

Zdarzają się takie sytuacje, że przychodzi do nas klient, który wprost mówi, że chce partnera zniszczyć. Później, podczas rozmów z nami, ten klient rezygnuje z takiego kierunku  postępowania, bo uświadamia sobie, jak wiele szkody wyrządzą dzieciom i sobie.

Jak wygląda takie typowe postępowanie, jego schemat?

ŁH: Na samym początku przychodzi kobieta, mówi o tym, co się wydarzyło i czego potrzebuje. Duże znaczenie ma to, jakimi zasobami klientka dysponuje. Czy będzie w stanie stawić czoła pewnym wyznaczonym zadaniom? Czy będzie trzeba ją wpierać we wszystkim? 

Nie zostawiamy kobiety nigdy samej. Niektóre z nich bardziej uczestniczą w prowadzeniu sprawy (zdobycie konkretnych dokumentów, rozmowa z mężem, podwózka dzieci na widzenie z ojcem), a inne mniej, wymagając dużo większego działania z naszej strony. Do nas należy odczytać to, czy klientka ma zasoby, aby sobie z takimi zadaniami samodzielnie poradzić. Przy wsparciu adwokata kontaktujemy się z jej mężem oraz jego adwokatem. Nie szukamy przyczyn zdrady. Obie strony chcą uniknąć awantury i dramatu. Staramy się zakończyć daną sytuację tak, aby pochłonęła jak najmniej emocji, czasu oraz pieniędzy. 

Taka praca nad postępowaniem polubownym odbywa się na wielu płaszczyznach dotyczących sfery podziału majątku, opieki nad dziećmi oraz zakresu obowiązków. Do naszych zadań należą spotkania z adwokatami, z klientką, wsparcie emocjonalne, które  zapewniamy i jest dla nas niezwykle ważne, tłumaczymy zawiłości prawne, uczestniczymy w jakichkolwiek spotkaniach, jeśli klientka tego wymaga. Wtedy takie postępowanie jest dużo lżejsze, bo w momencie, kiedy rozpoczyna się rozprawa, wszystko jest jasne. Wiadomo, czego się spodziewać. 

W momencie, kiedy wybierzemy ten drugi scenariusz, czyli z orzeczeniem o winie, to również niekoniecznie musi oznaczać, że chcemy wojny z partnerem. Ma to jednak znaczenie chociażby przy podziale majątku. Czasem kobieta, która przez ostatnie 15 lat wychowywała dzieci i  poświęciła im się kompletnie, potrzebuje wsparcia w postaci alimentów, zanim będzie w stanie przygotować się na wejście na rynek pracy. 

Postępowanie z orzeczeniem o winie niesie za sobą dużo stresu. Podczas rozprawy padają niewygodne pytania, intymne sytuacje są dyskutowane przez obcych ludzi. To jest takie typowe “pranie brudów”. Wybór zależy nie tylko od klienta, ale często też od okoliczności.  Czy można z tym konfrontować, czy można załatwić przykrą sytuację jak najszybciej, zapomnieć o niej i rozpocząć nowy rozdział w życiu.

My przede wszystkim staramy się jak najbardziej skupić na tym, aby rozstanie odbyło się za porozumieniem stron. Według naszego doświadczenia takie rozwiązanie przynosi najmniej stresu i bólu. 

Czy trafiają do Pana kobiety, które tkwią w jakichś sytuacjach przemocowych? Jeśli tak, to z jakim rodzajem przemocy się Pan najczęściej styka?

ŁH: Tak, tak się zdarza i to są naprawdę najtrudniejsze sytuacje. Chciałbym to zaakcentować, bo często zdarza się, że kobieta nawet nie zdaje sobie sprawy, że tkwi w sytuacji przemocowej, bo jest to przemoc emocjonalna, albo ekonomiczna. 

To na przykład takie sytuacje, kiedy kobieta jest całkowicie zależna od męża, bo sama nie posiada żadnych pieniędzy. Boi się odejść ze względów ekonomicznych, finansowych, a do tego dochodzi przemoc emocjonalna. “No i co z tym zrobisz, dokąd pójdziesz, jak się sama utrzymasz”? Trzeba powiedzieć wprost, że są to słowa przemocy emocjonalnej. 

Wielu kobietom, nawet jak przyjdą na konsultacje, ostatecznie trudno jest podjąć decyzję. Boją się, nie widzą możliwości poradzenia sobie samodzielnie z dziećmi, utrzymania się. Niestety te dwa rodzaje przemocy, emocjonalna i finansowa, idą w parze. Kobiecie niezależnej finansowo będzie zawsze prościej się rozstać. Ubolewam, że zdecydowanie za rzadko mówi się o przemocy finansowej, a to się jednak bardzo często zdarza i wpływa bardzo na życie kobiety. Taka przemoc jest jednym z czynników determinujących, dla których kobieta nie odchodzi z patologicznej relacji. 

W sytuacjach, kiedy kobieta nie decyduje się na dalsze kroki, to bardzo często kontakt się urywa, my już nie dzwonimy. Jako przyszły psycholog wiem, że to jest podjęta decyzja, a ja nie mogę jej podważać. 

W jakim wieku najczęściej spotyka Pan takie osoby, które tkwią w niebezpiecznej sytuacji?

ŁH: Różnie, ale najczęściej między 35 a 45 rokiem życia. Wydaje się, że później te związki są dojrzalsze, albo rozpadają się właśnie na wcześniejszym etapie.  

Jak kończy się większość postępowań obyczajowych, pozytywnie czy negatywnie? 

ŁH: Trudno to powiedzieć. Na pewno na początku dużo jest niechęci, niezgody, negatywnych emocji. Trudno powiedzieć, bo kontakt nie zawsze jest przez drugą stronę podtrzymany. Czasem utrzymujemy kontakt po dokończeniu postępowania, a między nami a klientem rodzi się niemal przyjacielska relacja. A czasem bywa, że w naturalny sposób nasze drogi się rozchodzą.  

 Czy ma Pan jakieś rady, sugestie, jak przygotować się do pierwszej rozmowy z Pakt Inkasso?

ŁH: Na to pierwsze spotkanie należy przyjść z dużym zapasem czasu. Nie nastawiać się, że 45 minut i zrobione. Zrobić sobie przestrzeń na długą rozmowę. W Pakt Inkasso chcemy zbudować z klientem zaufanie, poznać go. To jest możliwe dopiero po dłuższym spotkaniu.

 Czy chce Pan coś od siebie dodać?

ŁH: Chcę podkreślić, że ważne jest złapanie oddechu, danie sobie czas na ochłonięcie. Nie polecam robić czegokolwiek w emocjach. Ważne jest to zarówno dla siebie, jak i dla najbliższych – dla dzieci, dla rodziców. Trzeba być trochę ponad problemem, a to jest oczywiście trudne.